Recenzja VENOM (2018)

Venom to film na który przyznam bardzo czekałem. Prawa do Venoma dzierży firma Sony, dlatego też mamy wykreowany zupełnie odrębny świat, w którym wszelkiego typu menażeria z supermocami nie jest widywana zbyt często, choć oczywiście - jak w przypadku każdej rzeczywistości stanowiącej do pewnego stopnia alternatywę naszej - istnieje tu metawarstwa, komiksy superbohaterach są przyswajane, tak więc pojawia się i żart „kryptonicie” Venoma.

Venom ma zwyczaj porzucania obecnego gospodarza, aby powrócić do poprzedniego lub odszukania silniejszego: próby opuszczenia Eddiego Brocka przy kilku okazjach, aby powrócić do Spider-Mana; starając się pozostawić Maca Gargana i Flasha Thompsona, by powrócić do Eddiego Brocka po wyleczeniu raka i powrót do Spider-Mana raz oddzielonego od Flasha Thompsona.

Kiedy Flash Thompson próbował odzyskać go od Eddiego Brocka, symbiont był rozdarty pomiędzy dwoma ulubionymi gospodarzami i próbował połączyć się z nimi w tym samym czasie, ale ostatecznie wybrał Eddiego, ponieważ Flash stał się Anti-Venomem.Z niewiadomych przyczyn Venom targował się z Mephisto, by uzyskać Piekielny znak by przejąć kontrolę nad Flashem, próbując połączyć się z Zarathosem.

W scenie po napisach w więzieniu San Quentin pojawia się Cletus Kasady, z którym Eddie ma przeprowadzić wywiad; w komiksach Kasady jest seryjnym zabójcą, który przebywał w jednej celi z Brockiem gdy pierwszy zaatakował drugiego, Venom przybył dziennikarzowi na ratunek, jednak krew Eddie'ego łącząc się ze strukturą genetyczną Kasady'ego doprowadziła do powstania Carnage'a najgroźniejszego przeciwnika Venoma.

Venom to ciekawa propozycja na okres kilkumiesięcznej przerwy w Filmowym Uniwersum Marvela i w tym kontekście jest potrzebnym oddechem od obejmującej swoim zasięgiem dwadzieścia filmów fabuły MCU, niewiele mniejszej serii X-Men czy rosnącego uniwersum DC. venom 2018 film online W końcu mamy w kinach film superbohaterski, na który każdy może się śmiało wybrać bez potrzeby nadrabiania poprzednich tytułów.